Lizbona

Lizbona – największe miasto i stolica Portugalii położone nad rzeką Tag przy ujściu do Oceanu Atlantyckiego.

Kiedy dojechaliśmy do Lizbony, pierwsze co rzuciło mi się w oczy jako kierowcy, to bardzo wąskie ulice o sporym nachyleniu, do tego tramwaje. Kwestia przyzwyczajenie do nowych warunków jednak kiedy zdarzy się korek i wszyscy stoimy pod górkę do tego lekko pokropiona przez deszcz nawierzchnia asfaltu na początku może troszkę zestresować. Dojechaliśmy do miejsca gdzie zarezerwowany mieliśmy hostel za €50, dwie noce plus śniadanie (opisywałem to na stronie o Portugalii w jedzeniu i noclegach). Samochód zostawiliśmy na parkingu podziemnym i wyruszyliśmy w poszukiwaniu adresu gdzie spędzimy dwie kolejne noce …

Plac o nazwie Praça de Luís de Camões, czyli miejsce spotkań lizbończyków jak i turystów, położony na granicy dwóch dzielnic miasta, a my w jednej z bocznych uliczek placu mieliśmy nasz nocleg. Nazwa placu to imię i nazwisko portugalskiego wieszcza, który spogląda na plac z postumentu. Pomnik został odsłonięty w 1867 roku w obecności ówcześnie panującego  króla Portugalii. Pomnik upamiętnia także kilka innych postaci zasłużonych dla Portugalii. Plac ten to naprawdę świetna baza wypadowa na zwiedzanie Lizbony, wszędzie było blisko, przystanek tramwaju linii 28, czyli najbardziej popularnego wśród turystów i wiecznie wypełnionego po brzegi pasażerami. Tuż nieopodal centrum handlowe, stacja metra, restauracje, bistro, miejska winda Santa Justa i wiele innych atrakcji. Niedaleko kolejny plac Praça do Comércio z bardzo okazałą bramą, kolejne restauracje i przystanek tramwajowy, którymi możemy pojechać do bardzo ciekawej dzielnicy Belém, ale o tym później. Skoro rozpocząłem opis Lizbony od placów to pierwsza przygoda jak zdarzyła się w tym miejscu, a powtórzyła się jeszcze dwukrotnie dnia następnego, to propozycja zakupu popularnych środków odurzających za niedużą cenę i z pierwszej ręki, ale to tak na marginesie, opisując uroki tego fajnego miasta.

Budynki Lizbony to nieraz prawdziwe dzieła sztuki. Fasady pokryte są wielobarwnymi kafelkami, przedstawiającymi różnego rodzaju scenki. Czasami tylko na fragmentach elewacji przylepione są  małe kafle z pojedynczymi obrazami, przedstawiającymi symbole miasta, jak drewniane wagoniki tramwajowe lub budynki historyczne, którymi szczyci się stolica Portugalii. W starszych dzielnicach miasta zabudowa jest dużo niższa, małe okienka i bardzo wąskie drzwi, małe balkoniki przystrojone kwiatami do tego kolory elewacji sprawiają, że Lizbona ma niesamowity klimat i urok.

 Jeżeli zamierzamy zwiedzać miasto pieszo może zająć nam sporo czasu i potrzebujemy naprawdę sporej wytrzymałości fizycznej do pokonywania różnic poziomów w mieście. My wykorzystaliśmy do tego komunikacje miejską, czyli tramwaj, metro i autobus. Chociaż kiedy wieczorem wracaliśmy metrem do centrum, wysiedliśmy na stacji, która miała kilka poziomów ruchomych schodów wiozących do wyjścia ale żaden z nich nie działał w górę. Naprawdę niezły maraton.

 Najtańszą metodą aby korzystać z tych środków transportu jest zakup dziennego biletu, który dla jednej osoby w cenniku na 2016 rok wynosi €6,50 gdzie np. przejazd windą Santa Justa w górę i dół i zwiedzanie platformy to €5, tramwaj to €2,85.

Linia tramwajowa 28 to chyba największa wizytówka Lizbony, drewniany tramwaj pozwala zwiedzić nam kilka ciekawych i starych dzielnic stolicy Portugalii. Nie jest to jedyna linia w mieście, jednak najbardziej oblegana przez turystów. Jadąc wąskimi ulicami mamy wrażenie, że w niektórych momentach tramwaj otrze się o ścianę budynku obok którego przejeżdża, do tego trasa jest bardzo kręta i górzysta. Kiedy czekaliśmy na przystanku podjechał pan tuk-tukiem i zapytał czy chcemy zwiedzić za niedużą opłatą miasto, bo na tramwaj nr 28  to będziemy czekać około 3 godzin, zrezygnowaliśmy z jego usług i już po dziesięciu minutach siedzieliśmy w najpopularniejszym środku komunikacji Lizbony. Kiedy jest ciepło możemy otworzyć drewniane okno podciągając je do góry i hacząc o zaczepy w futrynie, jednak pamiętajmy aby nie wychylać się  za bardzo ani nie wystawiać rąk bo naprawdę tramwaj z jednej strony jedzie bardzo blisko zabudowań a od strony ulicy na wąskich odcinkach mija się z samochodami i jadącymi w drugą stronę tramwajami. Musimy pamiętać, że na przystanku ustawiamy się w kolejce i wsiadamy przodem a wysiadamy tylnymi drzwiami. Jeżeli posiadamy bilet dzienny przystawiamy go do czytnika, jeżeli takowego nie posiadamy możemy kupić bilet jednorazowy u motorniczego. Kiedy dojeżdżamy do pętli musimy opuścić wagon tramwajowy i ustawić się w kolejce, nawet jeżeli chcemy pojechać w tym samym tramwaju.

Elevador Santa Justa to winda, a właściwie dwie drewniane kabiny umieszczone w metalowej wieży. Mogą przewozić jednocześnie 29 osoby. Bilety możemy nabyć przed wejściem u obsługi, chyba że mamy bilet dzienny komunikacji miejskiej, który odbijamy na czytniku. Pokonując różnice poziomów przemieszczamy się także pomiędzy dzielnicami miasta Baixa i Chiado. Na początku winda miała silniki zasilane parą by później zamienić je na elektryczne. Na szczycie stalowej konstrukcji znajduje się punkt widokowy na sporą część miasta miasta. Jest to jedyna winda w Lizbonie, które porusza się pionowo, kilka innych występuje jako  wagoniki podobne do tramwajowych.

Jak wspomniałem wcześniej Santa Justa jest jedyną windą miejską poruszającą się w pionie, ale nie jest jedyną windą w mieście. Są jeszcze inne poruszające się po stromo wzniesionej ulicy w postaci wagoników tramwajowych, osadzone na szynach i podłączone do trakcji. Jedną z nich jest najstarsza w Lizbonie Elevador da Lavra kolejne to  Elevador da Bica i Elevador da Glória.

Wspomniane windy jak i linie tramwajowe to na pewno jeden ze sposobów na zwiedzanie stolicy Portugalii dla każdego turysty a dla Lizbończyków jest to zwykły środek transportu.

Jako że Lizbona położona jest na wzgórzach można znaleźć  kilka punktów widokowych pt. Miradouros, z których możemy podziwiać miasto z góry, z jego czerwonymi dachami na pięknie ozdobionych budynkach. Oprócz windy Santa Justa reszta punktów położona jest na wzniesieniach.

Jednym z punktów widokowych jest wzgórze na której stoi duma Lizbony, Zamek św. Jerzego. Skierowaliśmy tam nasze kroki zaraz po windzie Santa Justa. Bardzo wąskie uliczki i bardzo strome schody, powoli pokonaliśmy wzniesienia, znaleźliśmy się obok bramy wejściowej do zamku i na taras widokowy. Nie mieliśmy zamiaru zwiedzać zamku, chcieliśmy tylko zobaczyć miasto z punktu widokowego ale niestety bilety obowiązują na kompleksowe wejście. Zrezygnowaliśmy ze względów czasowych, a płacenie €8,50 za osobę dorosłą tylko za widoki z tarasu to trochę wygórowana cena, zwłaszcza, że niedaleko znajdują się inne tarasy, z których rozlega się także imponujący widok i nie są płatne.Wśród najbardziej znanych to:  Portas Do Sol, Santa Luzia, Da Graca, De Santa Catarina. Po drugiej stronie rzeki Tag znajduje się Monument to Christ  z pomnikiem Jezusa.

Po zwiedzeniu  dwóch wymienionych powyżej punktów widokowych udaliśmy się na przystanek tramwajowy. Linią 28 przejechaliśmy do pętli na Campo Ourique. Tam przesiadka na nr 25, którym dotarliśmy do Praça do Comércio pol. plac handlowy, znany też jako Terreiro do Paço  pol. plac pałacowy ponieważ kiedyś stał tutaj pałac, później doszczętnie zniszczony przez trzęsienie ziemi, które nawiedziło ten rejon Portugalii w XVIII wieku. Potężny plac został przebudowany i dzisiaj z jednej strony stoi Łuk Triumfalny od którego zaczyna się Rua Augusta, deptak Lizbony, druga strona to nabrzeże rzeki Tag. Na środku placu znajduje się pomnik Józefa I króla Portugalii, zwanego Reformatorem. Po bokach placu porozmieszczane są także liczne knajpki i restauracje. W jednej z nich zamówiliśmy obiad, a później udaliśmy się na przystanek  gdzie czekaliśmy na tramwaj linii 15 jadący do dzielnicy Belém.

Dzielnica Belém położona jest około 6 kilometrów od centrum Lizbony przy ujściu rzeki Tag do Oceanu Atlantyckiego. Pierwszą atrakcją turystyczną, którą nie sposób ominąć to Klasztor Hieronimitów. Wybudowany w I połowie XVI wieku jako podzięka za wyprawy żeglarskie, właściwie przetarcie szlaku morskiego do Indii przez Vasco da Gama. Zresztą prochy słynnego portugalskiego żeglarza spoczywają w klasztorze, jak i prochy  wieszcza o którym wspomniałem wcześniej, Luísa de Camões. Drugim obiektem, który warto zwiedzić w tej części miasta jest Wieża Belém. Na początku wieża pełniła rolę strażnicy przy wchodzeniu do portu jak i punkt orientacyjny dla żeglarzy, w późniejszym czasie jej funkcja zmieniła się na więzienie. Przez krótki czas przetrzymywano tam twórcę Legionów Polskich w Portugalii, generała Józefa Bema. Oba obiekty to styl architektury manuelińskiej, jak również oba umieszczono na Liście Światowego Dziedzictwa Unesco. Warto również wspomnieć o Pałacu Belém również wybudowanym za  czasów króla Manuela I, a obecnie jest siedzibą oficjalną prezydentów Portugalii.

Lizbońskie mosty na rzece Tag także można uznać za atrakcje turystyczną. Jeden z nich to Most 25 kwietnia port. Ponte 25 de Abril, który  przypomina słynny Golden Gate z San Francisco a drugi to najdłuższy most w Europie imienia Vasco da Gama port. Ponte Vasco da Gama, którego łączna długość wynosi 17,2 km. Jeżeli jesteśmy w Lizbonie samochodem to wyjeżdżając z miasta którymkolwiek  z mostów przejedziemy nimi za darmo. Jedynie wjazd do stolicy  jest płatny na bramkach.

Przed samym wyjazdem odwiedziliśmy jeszcze jedną imponującą budowlę, a mianowicie fragment akweduktu port. Aqueduto das Aguas Livres . Ten wybudowany w XVIII wieku olbrzym ma ponad 9oo m długości i nawet 65 m wysokości. Ma on także swoją mroczną historię, w XIX wieku grasował tam morderca, który napadał podróżników i zrzucał ze szczytu budowli.

Opuszczając Lizbonę po dwóch dniach pobytu czuliśmy trochę niedosyt, że na pewno coś pominęliśmy ale to i tak to były dwa super dni w stolicy Portugalii i polecamy się tam wybrać.



Fragment trasy tramwaju nr 28.

Polub nas i udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *