Downpatrick Head

to miejsce, które powinno obowiązkowo znaleźć się na naszej liście, do zobaczenia podczas zwiedzania Irlandii.
Położony w hrabstwie Mayo, około 5 km od miasteczka Ballcastle cypel zakończony klifem, to nie tylko piękno i potęga natury, która rzeźbi niesamowite  kształty w skałach, ale i legenda irlandzka połączona z wydarzeniami historycznymi. Tuż obok poszarpanej, klifowej linii brzegowej stoi  Dún Briste. 

Dún Briste

Dún Briste (ang. Broken Fort) wystający z wód oceanu masyw skalny, który wraz z okolicznymi klifami powstał około 350 milionów lat temu.  W tamtym okresie formowania wybrzeża stanowił integralną część z lądem, o czym świadczą choćby pozostałości ruin średniowiecznego domu,  odkryte przez archeologów, którzy zdołali wylądować tam helikopterem w 1981 roku. Zawalenie się łączenia datowane jest pod względem geologicznym na dość niedawno bo na rok 1393. Udokumentowane jest to Kronikach Czterech Mistrzów (kroniki średniowiecznej historii Irlandii). Te same kroniki zawierają również wpis, że po odłączeniu się fortu na szczycie zostało odizolowanych kilka osób, które uratowano przy pomocy rozpostartych lin. Fort dzisiaj jest  niebywałą atrakcją, z różnokolorowymi warstwami skał i szczytem porośniętym trawą, jest również domem dla gniazdujących tam ptaków morskich, ponieważ dzięki oddaleniu od wszelkich drapieżników lądowych znajdują tak doskonałe schronienie. Odległość od brzegu to około 230m a jego wysokość 45m.

Święty Patryk i Dún Briste

Dún Briste , to także lokalne legendy, w których głównymi  postaciami jest Święty Patryk i złośliwy druid, który nazywał się Dún Deodruisc lub Dún Geodruisc.

  • pierwsza z legend  opowiada o św. Patryku, który ilekroć wstępował na ołtarz kościoła, którego był założycielem, złośliwy druid pojawiał się i  irytował świętego podczas jego modlitw, że ten żarliwie prosił Boga aby wprowadził jakąś barierę pomiędzy nich. Jak możemy dzisiaj zobaczyć modlitwy przyniosły pożądany skutek, most zapadł się w czeluście oceanu a mieszkaniec fortu odcięty od lądu nie mając wyjścia, został na skale aż do śmierci.
  • druga wersja odłączenia fortu od brzegu, to znowu Dún Deodruisc, który wybrał się w głąb lądu, ukradł dwie krowy należące do biednej wdowy. Wdowa tracąc jedyny swój dobytek poszła za oprawcą do fortu, gdzie błagała go o zwrot zwierząt. Druid nawet przez chwilę nie miał ochoty na oddanie skradzionych krów. Kobieta padła na kolana i przeklęła złoczyńce z całego serca co spowodowało oddzielenie się kawałka skały od lądu. Niektórzy twierdzą, że to święty Patryk widząc szkodę kobiety rozdzielił mocą swojego pastorału, pozostawiając złodzieja i jego dzikiego psa, który z nim mieszkał bez możliwości powrotu na ląd, skazując ich na śmierć. Wygłodniały pies zjadł swojego pana , tak  zakończył się żywot Dún Deodruisc’a.
  • trzecia wersja to tylko opowieść o Dún Deodruisc’u. Druid miał zwyczaj wypływać na wody oceanu. Kiedy pewnego dnia wrócił, zobaczył, że jego dom został oddzielony od lądu przez siły natury. Odwrócił swój statek i na zawsze opuścił to miejsce. Ta opowieść mówi, że pozostawiając swój dom Dún Deodruisc , zostawił gdzieś w okolicy fortu ukryty skarb.
  • ostatnia wersja jaką znalazłem w opisach nie jest już powiązana z Dún Deodruisc,  a z pogańskim wodzem Crom Dubh, który odmówił przejścia na chrześcijaństwo i św. Patryk uderzył w ziemię swym pastorałem, który spowodował oddzielenie się lądu od fortu skazując Crom Dubh’a na śmierć.

Tyle o legendach. Jak widać miejsce to jest mocno związane z chrześcijańską historią Irlandii ,dlatego też Downpatrick Head był kiedyś bardzo popularnym miejscem, odwiedzanym przez pielgrzymów, którzy przybywali tutaj każdego roku w ostatnią niedzielę lipca zwaną „Garland Sunday.

We wczesnych latach osiemdziesiątych XX wieku postawiono posąg św. Patryka, a  ruiny kościoła, święta studnia  i kamienny krzyż,  razem wyznaczają pierwotne miejsce  utworzonego przez niego kościoła.

Ocean ma bardzo duży wpływ na kształtowanie linii brzegowej. Prócz wspaniałych klifów, samotnej skały Dún Briste, kolejnym ciekawym elementem tej części wybrzeża jest Pul na Sean Tinne.

Pul na Sean Tinne

Pul na Sean Tinne (ang. Hole of the Old Fire). Zwiedzając Dowpatrick Head nie sposób nie zauważyć niedużego wzniesienia na które warto wejść. Dlaczego? Kiedy już będziemy na górze zobaczymy dużą dziurę w ziemi. Pod zielenią traw widać formację skalną a na samym dole wodę wpływającego tam oceanu i lekki prześwit od strony brzegu jak w potężnym korytarzu. To kolejna rzeźba jaką siły natury stworzyły. Idąc później na kraniec klifu zastanawiałem się ile pod moimi stopami znajduje się skal a ile zajmuje wyżłobiona przez wodę pusta przestrzeń. Sama dziura jest doskonale zabezpieczona stalowym ogrodzeniem, a na pagórku znajduje się balkon widokowy.
Z miejscem tym wiąże się także smutna historia, kiedy to podczas Rewolucji irlandzkiej1798 roku, irlandzcy bojownicy  i francuscy żołnierze znaleźli schronienie na półkach skalnych przy dnie tej olbrzymiej dziury,  niestety zanim opuszczono drabiny aby umożliwić im wyjście na powierzchnie potężne fale oceanu pochłonęły 25 istnień ludzkich.
Ciekawostką jest powstanie nazwy tego miejsca, Hole of The Old Fire (pol. dziura starego ognia). Podczas burzliwej pogody i wzburzonego oceanu  wyrzucana jest piana i woda wyglądająca bardziej jak opary co daje wrażenie wydobywającego się dymu.

Look Out Post – EIRE 64

Podczas II Wojny Światowej Irlandia była państwem neutralnym. Jednak aby pomóc w nawigacji dla  nadlatujących od strony oceanu  samolotów, stworzono system LOP (Look Out Post). Na wielu nabrzeżach powstały małe budyneczki dla żołnierzy odpowiedzialnych za obserwację brzegowej granicy Irlandii. Tuż obok tych małych budowli znajdował się napis EIRE (Irlandia), w przypadku wybrzeża na którym leży Downpatrick Head widnieje oznaczenie 64. Jeżeli nie poznamy przed przybyciem w dane miejsce, troszkę historii, sam napis na ziemi EIRE 64 może zrobi wrażenie, jeżeli go dostrzeżemy, jednak budki wyglądają jak oderwane od rzeczywistości. Ani to budka dla pilnującego wszędobylskich owiec człowieka, ani punkt schronienia kiedy zerwie się ulewny deszcz czy silny wiatr. Tak po prostu stoi sobie domek.

Dojazd  i parking

Zanim dojedziemy do parkingu głównego, mamy dwa małe parkingi z punktami widokowymi. Na jednym z nich zatrzymaliśmy się aby z  daleka podziwiać Downpatrick Head, siedząc przy drewnianym stoliku z ławeczkami , gdzie można spokojnie zjeść. Niestety nie zadbano o tak mały szczegół jak kosze na śmieci, dlatego pamiętajmy, po skończonym pikniku zabierzmy je ze sobą.
Główny parking jest dość duży. Stoją tam czasem samochody z małą gastronomią. Zostawiamy samochód  i reszta w naszych nogach. Przechodzimy przez bramki na których widnieją tabliczki z prośbą o niepozostawianie ich otwartych, ze względu na owce, które pasą się na łąkach. Pomimo, że trafiliśmy wymarzoną pogodę na zwiedzanie, słońce i bardzo ciepło, to nie było to miejsce bardzo zaludnione przez turystów, a tak jak napisałem na początku, powinien być to obowiązkowy punkt przy zwiedzaniu Irlandii, zwłaszcza, że na tak małym skrawku ziemi tyle jest historii pomieszanej z legendami.




Polub nas i udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top